Selmę Lagerlof kojarzyłam dotąd jako pierwszą kobietę nagrodzoną literacką Nagrodą Nobla i autorkę Cudownej podróży. Zakodowało mi się (niesłusznie), że tworzyła głównie dla dzieci. Tętniące serce jest pierwszą jej książką, po jaką sięgnęłam i chociaż wiedziałam, że nie jest skierowana do dzieci, szybko uznałam ją za baśń dla dorosłych. Bo co innego miałam pomyśleć, kiedy zaraz na początku główny bohater poprosił słońce o nadanie imienia swojej córce? Zresztą, dalsze wydarzenia tylko utwierdzały mnie w tym przekonaniu, aż w połowie książki zdałam sobie sprawę, że to zupełnie nie tak.
- 08 sierpnia
- 0 Comments




