Bałam się Pasterskiej korony. Bałam się, bo to koniec i nie zostanie mi już nic nowego ze Świata Dysku, ale przede wszystkim bałam się, że ta dokończona, ale jednak niedopieszczona przez autora książka zwyczajnie nie będzie dobra. Nie wytrzymałam jednak długo i dobrze zrobiłam, bo już po kilku stronach wiedziałam, że to jest dobre pożegnanie i nie ma większego znaczenia co dalej się wydarzy, tak już pozostanie, dzięki temu początkowi.