Grammar nazi w czasach internetu stali się przysłowiowi. Wyskakują co rusz ze swoimi uwagami dotyczącymi nie tylko samych błędów (wbrew nazwie nie tylko gramatycznych, ale przede wszystkim ortograficznych i interpunkcyjnych) przy każdej możliwej okazji. Wydawałoby się, że cel mają szczytny: szerzenie szeroko pojmowanej poprawności językowej. Niestety przy okazji zapominają o kulturze. Typowe zjawisko w internecie. No właśnie… czy grammar nazi pojawili się dopiero wraz z internetem, a wcześniej nikt nikogo publicznie nie obsztorcowywał za błędy?