Lubię książki o intrygujących tytułach, a taką z pewnością są Zwierzenia jeżozwierza Alaina Mabanckou. Wybrałam je też, dlatego że nie czytałam wcześniej tego kongijskiego autora (zresztą chyba nigdy wcześniej nie czytałam żadnej książki z tego kraju), więc ta lektura doskonale pasowała do mojego projektu Czytanie świata. Nie wiedziałam więc o tym autorze nic, ponad to co napisano na skrzydełku okładki. Zdanie jeden z najwybitniejszych pisarzy afrykańskich dobrze wróżyło, ale też podniosło moje oczekiwania.
Najgorszy człowiek na świecie Małgorzaty Halber to książka, o której trudno mi się pisze. Przeczytałam ją kilka miesięcy temu i od razu zabrałam się za pisanie posta, ale to pisałam było albo zbyt osobiste, albo zbyt niedoskonałe. Kto by się spodziewał, że takie wrażenie zrobi na mnie książka o wychodzeniu z nałogów? Wydawałoby się, że jeżeli mnie, ani moich bliskich ten problem nie dotyczy, to książka będzie opowiadała o zupełnie obcych dla mnie sprawach.
Selmę Lagerlof kojarzyłam dotąd jako pierwszą kobietę nagrodzoną literacką Nagrodą Nobla i autorkę Cudownej podróży. Zakodowało mi się (niesłusznie), że tworzyła głównie dla dzieci. Tętniące serce jest pierwszą jej książką, po jaką sięgnęłam i chociaż wiedziałam, że nie jest skierowana do dzieci, szybko uznałam ją za baśń dla dorosłych. Bo co innego miałam pomyśleć, kiedy zaraz na początku główny bohater poprosił słońce o nadanie imienia swojej córce? Zresztą, dalsze wydarzenia tylko utwierdzały mnie w tym przekonaniu, aż w połowie książki zdałam sobie sprawę, że to zupełnie nie tak.
Bałam się Pasterskiej korony. Bałam się, bo to koniec i nie zostanie mi już nic nowego ze Świata Dysku, ale przede wszystkim bałam się, że ta dokończona, ale jednak niedopieszczona przez autora książka zwyczajnie nie będzie dobra. Nie wytrzymałam jednak długo i dobrze zrobiłam, bo już po kilku stronach wiedziałam, że to jest dobre pożegnanie i nie ma większego znaczenia co dalej się wydarzy, tak już pozostanie, dzięki temu początkowi.