Lubię książki o intrygujących tytułach, a taką z pewnością są Zwierzenia jeżozwierza Alaina Mabanckou. Wybrałam je też, dlatego że nie czytałam wcześniej tego kongijskiego autora (zresztą chyba nigdy wcześniej nie czytałam żadnej książki z tego kraju), więc ta lektura doskonale pasowała do mojego projektu Czytanie świata. Nie wiedziałam więc o tym autorze nic, ponad to co napisano na skrzydełku okładki. Zdanie jeden z najwybitniejszych pisarzy afrykańskich dobrze wróżyło, ale też podniosło moje oczekiwania.
Grammar nazi w czasach internetu stali się przysłowiowi. Wyskakują co rusz ze swoimi uwagami dotyczącymi nie tylko samych błędów (wbrew nazwie nie tylko gramatycznych, ale przede wszystkim ortograficznych i interpunkcyjnych) przy każdej możliwej okazji. Wydawałoby się, że cel mają szczytny: szerzenie szeroko pojmowanej poprawności językowej. Niestety przy okazji zapominają o kulturze. Typowe zjawisko w internecie. No właśnie… czy grammar nazi pojawili się dopiero wraz z internetem, a wcześniej nikt nikogo publicznie nie obsztorcowywał za błędy?
Praca w bibliotece łączy się z różnymi wyzwaniami. Trzeba znać tytuł tej złotej książki, albo tej niebieskiej, albo tej czytanej przez mamę czytelniczki pięćdziesiąt lat temu, chyba o harcerzach. Są też wyzwania, które doskonale poprawiają nam humor i zapewniają codzienną dawkę umysłowej gimnastyki. Dlatego dzisiaj będzie o tym jak kreatywnie czytelnicy przekręcają tytuły książek.
Najgorszy człowiek na świecie Małgorzaty Halber to książka, o której trudno mi się pisze. Przeczytałam ją kilka miesięcy temu i od razu zabrałam się za pisanie posta, ale to pisałam było albo zbyt osobiste, albo zbyt niedoskonałe. Kto by się spodziewał, że takie wrażenie zrobi na mnie książka o wychodzeniu z nałogów? Wydawałoby się, że jeżeli mnie, ani moich bliskich ten problem nie dotyczy, to książka będzie opowiadała o zupełnie obcych dla mnie sprawach.
Mam okropne zaległości w kulturze, jak zresztą wszyscy którzy kulturą są zainteresowani. Jedną z moich zaległości jest Douglas Adams. Nie czytałam żadnej jego książki, do niedawna nawet nie widziałam żadnej ekranizacji, chociaż coraz bardziej przekonuję się, że twórczość tego pana to coś, co powinno mi się spodobać, więc na mojej liście rzeczy do nadrobienia przeskakuje coraz wyżej i wyżej. Pewnie się dowiecie, kiedy dotrze w końcu na szczyt. Na razie jest na dobrej drodze, bo wypożyczyłam już jego książkę.
Zainspirował mnie do tego serial amerykańskiego BBC, który w grudniu pojawił się na Netfliksie, czyli Holistyczna Agencja Detektywistyczna Dirka Gently’ego. Jak twierdzą twórcy nie jest to ekranizacja żadnej z powieści o Dirku Gentlym, a ich impresja na temat bohatera. Przenoszą go do Ameryki, a z tego co słyszymy w serialu, akcja dzieje się po wydarzeniach z książek.